+48665841456 kontakt@kingaluczak.pl

Jedną z rzeczy, które najbardziej lubię w rysowaniu portretów, jest różnorodność ludzkich twarzy. Im dłużej rysuję, tym bardziej mnie to fascynuje.

Na początku rysowałam głównie twarze podobne do tych, które widzę wokół siebie na co dzień. Dopiero z czasem pojawiła się ciekawość: jak wygląda budowa twarzy u ludzi z innych części świata? Jak zmieniają się proporcje, układ rysów, charakter twarzy?

Kiedy zaczęłam się temu przyglądać uważniej, zauważyłam coś bardzo ciekawego. Twarz potrafi zmienić się przez drobne różnice w proporcjach i relacjach między elementami. Czasem trudno nawet wskazać jeden konkretny szczegół – zmienia się raczej cały układ twarzy, jej rytm i charakter. Dla mnie oznacza to jedno: nie można polegać na przyzwyczajeniach ręki ani na schematach. Każda twarz wymaga świeżego spojrzenia.

Bardzo interesujące jest też obserwowanie skóry i tego, jak układa się na niej światło. Przy jasnej skórze przejścia tonalne bywają bardzo subtelne. Przy ciemniejszej skórze kontrasty potrafią być wyraźniejsze, a światło daje mocniejsze refleksy. W rysunku oznacza to trochę inny sposób budowania tonu i światła.

Pamiętam moment, kiedy pierwszy raz pomyślałam o narysowaniu portretu osoby o bardzo ciemnej skórze. Pojawiła się wtedy zwykła rysunkowa obawa, czy nie zrobię z tego brudnej plamy. Jak uchwycić światło na tak ciemnej powierzchni, żeby twarz nadal była czytelna i pełna życia?

Takie momenty są dla mnie bardzo ciekawe, bo pokazują, jak łatwo przy rysowaniu wpaść w schematy albo ograniczenia, które sami sobie tworzymy. A jednocześnie właśnie wtedy rysunek zaczyna być najbardziej rozwijający.

Zauważyłam też, że przy rysowaniu twarzy z różnych grup etnicznych łatwo wpaść w uproszczenia. Jeśli kilka razy zobaczy się podobny typ twarzy, ręka zaczyna rysować coś, co wydaje się znajome. Dlatego dla mnie najważniejsza jest zawsze obserwacja. Każda twarz, niezależnie od pochodzenia, jest przede wszystkim twarzą konkretnej osoby.

Z czasem odkryłam, że właśnie ta różnorodność jest dla mnie jedną z najbardziej inspirujących rzeczy w portrecie. W rysach twarzy widać czasem historię miejsca, z którego ktoś pochodzi – w budowie kości policzkowych, w kształcie oczu, w proporcjach całej twarzy.

Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie pomysł stworzenia cyklu portretów przedstawiających rdzennych mieszkańców różnych zakątków świata. Nie chodzi o egzotykę ani o ciekawostkę wizualną. Bardziej o pokazanie, jak niezwykle różnorodna potrafi być ludzka twarz.

Im więcej różnych twarzy rysuję, tym bardziej mam poczucie, że to temat, który właściwie nigdy się nie kończy. I chyba właśnie dlatego rysowanie portretów zawsze będzie moją największą pasją.