+48665841456 kontakt@kingaluczak.pl

Barbara z „Nocy i dni” to postać, którą od dawna chciałam narysować. Jest to postać z pozoru spokojna, uprzejma, nawet lekko uśmiechnięta – a jednocześnie wewnętrznie pełna napięć. Ten kontrast był dla mnie punktem wyjścia do rysunku.

Na pierwszy rzut oka twarz Barbary sprawia wrażenie łagodnej. Delikatny uśmiech, miękka linia ust, spokojna poza. Ale kiedy spojrzy się dłużej, widać, że oczy nie idą za tym uśmiechem do końca. Są trochę smutne, trochę zdystansowane, trochę rozczarowane, nawet trochę zgorzkniałe. To nie jest spojrzenie osoby spełnionej.

To właśnie ta niespójność była dla mnie najważniejsza. Lubię rysować postacie, które są wewnętrznie sprzeczne — takie, w których jedno nie do końca zgadza się z drugim. Barbara jest neurotyczna, pełna wątpliwości, często niezadowolona z własnego życia, a jednocześnie funkcjonująca w ramach, które sama sobie narzuciła. W rysunku zależało mi na tym, żeby tej sprzeczności nie zgubić.

Założenia rysunku

Portret miał być czysty i oszczędny. Bez mocnego kontrastu, bez dramatycznego światła. Światło pada z przodu, miękko, tak aby nie dominowało nad wyrazem twarzy. Chciałam, żeby to spojrzenie było pierwszym i najważniejszym punktem pracy.

Włosy upięte w kok zostały potraktowane dość lekko — pasmami, bez przesadnego dopracowywania każdego szczegółu. Zależało mi na wrażeniu lekkości i naturalności, a nie na perfekcyjnej fryzurze. To samo dotyczy cieniowania twarzy: delikatne półcienie, brak ostrych granic, raczej sugerowanie formy niż jej zamykanie.

Ubranie i tło są stonowane, podporządkowane postaci. Nie miały przyciągać uwagi ani konkurować z twarzą. Całość została utrzymana w spokojnej, ograniczonej skali tonalnej.

O emocjach w rysunku

Nie interesowało mnie idealne podobieństwo fotograficzne. Ważniejsze było oddanie stanu emocjonalnego. Ten portret nie przedstawia konkretnej sceny z filmu, ale raczej próbę uchwycenia charakteru postaci: kobiety, która z zewnątrz wydaje się opanowana, a wewnętrznie nosi w sobie niedosyt, smutek i dystans.

To właśnie takie postacie wybieram najczęściej — niejednoznaczne, nieoczywiste, czasem trudne w odbiorze. One dają największą swobodę interpretacji i najwięcej przestrzeni do pracy nad rysunkiem.