+48665841456 kontakt@kingaluczak.pl

W roku szkolnym 2002/2003, będąc uczennicą trzeciej klasy Liceum Ekonomicznego przy Zespole Szkół nr 3 w Kutnie, razem z moją koleżanką z klasy — Magdaleną Kruk (wtedy Nowacką, której niestety nie ma już wśród nas) — namalowałyśmy w sali od języka polskiego pas ze wszystkimi epokami literackimi: od starożytności po współczesność.

Powstał on na prośbę naszej polonistki i jednocześnie ówczesnej Pani Wicedyrektor, Agnieszki Zawadzkiej. Na czas pracy sala była wyłączona z normalnego użytkowania — przez około dwa tygodnie nie odbywały się tam lekcje. Miałyśmy przestrzeń, czas i zaufanie, żeby zrobić coś, co miało zostać na dłużej, co stanowiło ślad po naszej obecności w tej szkole.

Najtrudniejszy był szkic. Ściana nie była idealnie równa, sufit biegł pod lekkim skosem, trzeba było tak rozplanować całość, żeby „trzymała poziom” — nie tylko dosłownie, ale też kompozycyjnie i znaczeniowo. Chodziło o to, żeby nie powstała dekoracja, tylko sensowna, czytelna opowieść o ciągłości kultury i literatury.

Dziś — po ponad dwudziestu latach — ten malunek nadal jest na swoim miejscu! Przyznam szczerze, ze byłam bardzo zaskoczona, kiedy się o tym dowiedziałam. Przetrwał zmiany pokoleń, remonty, zmiany programów nauczania i mody na kolejne estetyki. Jest dla mnie czymś więcej niż wspomnieniem szkolnym. Jest materialnym śladem tego, że młodym ludziom można zaufać. Że można oddać im realną przestrzeń i odpowiedzialność — i że czasem potrafią ją unieść.

Z perspektywy dorosłej osoby, myślę o tym często z lekkim zdumieniem. Nie wiem, czy dziś potrafiłabym bez wahania oddać salę dwóm nastolatkom na dwa tygodnie, zawiesić normalny rytm pracy instytucji i powiedzieć: „róbcie, wierzę wam”. A jednak ktoś wtedy to zrobił. I to właśnie dzięki temu ten malunek w ogóle powstał.

To nie jest tekst o nostalgii ani o „ładnej ścianie w szkole”. To jest tekst o zaufaniu, odpowiedzialności i o tym, że sensowne rzeczy bardzo często rodzą się tam, gdzie ktoś ma odwagę nie kontrolować wszystkiego do końca.

Dla mnie ten pas epok literackich jest do dziś przypomnieniem, że sztuka — ta prawdziwa — nie powstaje z procedur, tylko z relacji. Z przekazania przestrzeni. Z uznania, że ktoś inny też może zrobić coś ważnego, jeśli tylko dostanie na to miejsce.

I że czasem warto pozwolić, żeby coś zostało.